B.M.W. Sobol – CUDZOZIEMKA [RECENZJA]

fog-1535201_960_720

Nie twierdzę, że to cud nad Wisłą (bo prędzej będzie to cud nad fiordem), ale wreszcie — pisze recenzję naprawdę świetnej książki (nie to, że byłam zaskoczona) pt. Cudzoziemka B. M. W. Sobol.

Książkę, aby być już dokładną, czytałam po raz pierwszy w maju – z racji tego, że zaczynam mieć demencję starczą, musiałam ja sobie jeszcze raz odświeżyć, w lipcu.

(Nie to, że narzekam, duh. Chętnie ją sobie odświeżę, bo niestety nadal kiedy przerzucałam kartki koniec książki się nie zmienił. To było frustrujące. Ale będę próbować znowu.)

Do trzech razy sztuka, co nie?

Lecz, aby już tak nie odbijać w bawełnę, zacznijmy mówić o Cudzoziemce. Bo jest trochę do niej do opowiedzenia. Zatem, radziłbym zrobienie jakiejś herbatki, kawy bo trochę się rozpisze. Na początku opowiem o fabule, bez spoilerów, później coś może bąknę  ze spoilerami, dam swoje spostrzeżenia, przemyślenia i wymienię (aczkolwiek tylko dwa mankamenty, wady) książki. W międzyczasie możecie też podziwiać grafiki, które zrobiłam bo – Tak! —książka zasługuje na to, aby się nią zachwycić.

W życiu Judyty, młodej studentki dziennikarstwa, sporo się ostatnio dzieje. Za chwilę czeka ją obrona pracy magisterskiej, a potem wakacje w Skandynawii w gronie przyjaciół, które mają pomóc uwolnić się od wspomnień o zakończonym związku. Wymarzona podróż na zachodnie wybrzeże Szwecji okaże się jednak dla Judyty początkiem poważnych tarapatów, a przymusowe dzielenie namiotu z byłym chłopakiem to najmniejszy z problemów, jakie na nią czekają…

Wrzucona w sam środek leśnej głuszy, z dala od cywilizacji, wśród ludzi, którzy napawają ją lękiem i mówią niezrozumiałym językiem, dziewczyna będzie musiała na nowo nauczyć się żyć. Żyć w innym miejscu, przy innym mężczyźnie i w innej rzeczywistości…

źródło opisu: zaczytani.pl

Moim pierwszym odczuciem, po przeczytaniu tegoż opisu, było – a jakże by inaczej – Outlander. Fanką serii byłam, a sam koncept – osoba przenosząca się w czasie – naprawdę mi odpowiada.

Okazało się, że odpowiada mi bardzo bardzo (bo jak przypomnę, czytałam książkę  dwa razy).

Na początku, przyznam się, że czytanie szło mi wolno – bo chciałam być dokładna, lecz i z racji czynników zewnętrznych nie mogłam oddać lekturze należytej ej uwagi. Lecz kiedy tylko byłam sama – na raz pochłonęłam blisko 370 stron.  Moja znajomość mitologii skandynawskiej nie jest duża (chociaż znam panteon bogów, ale prędzej mi do cytowania Thora i Lokiego z Marvela), lecz jaki mi – innemu pisarzowi – rzuciło się w oczy, było to, że autorka zrobiła naprawdę porządny research, podała źródła historyczne, zadbała o to, aby nie było jakiś czarów, że nagle bohaterka – mimo znalezienia się w innym kraju od razu potrafi porozumiewać się z innymi, lecz miała podstawy już wcześniej znanego języka (w książce był to właśnie ćwiczony przez Judytę szwedzki).  W powieści wspominane są takie miejsca jak Storsjön – jezioro w Szwecji, położone w środkowej części krainy historycznej Jämtland w granicach gmin Åre, Berg, Krokom i Östersund., megality Ales Stenar, kamiennego kompleksu pod Ystad w Szwecji, nazywane szwedzkim Stonehenge czy petroglify z epoki brązu w Tanumshede. Wydaje mi się, że teraz – wobec wszechobecnej brytyjskości, właśnie takie książki jak Pani Sobol doskonale wypełniają tę lukę dostarczając nam informacji o historii i kulturze Skandynawii.

CUDZOZIEMKA

Historia Judyty – którą trudno sklasyfikować naprawdę do jednego gatunku moim zdaniem zasługuje na uwagę.

Czytając opinie innych, spotkałam się czasami z opiniami, że książka czasami była nudna, przydługa i praktycznie nie wiadomo o czym. Przy drugim czytaniu książki – kiedy już znałam wydarzenia w książce, uświadomiłam sobie, jak pod trudnym zadaniem była autorka.

Przede wszystkim, książka jest ekspozycją – bohaterka, Judyta, przenosi się w czasie, ze współczesnej Polski do VIII-wiecznej Skandynawii. Musimy ją poznać – przede wszystkim na początku, poznajemy jej życie w Polsce – to kiedy kończy studia, jej przyjaciół, jak i jej rozterki związane z mężczyzną (który w przeszłości ją zranił). To – kiedy już bohaterka znajduje się w odmiennej rzeczywistości, kontrastuje. Bo jeśli w Outlanderze, czas ekspozycji bohaterki, jej życia po II Wojnie Światowej, jak i jej męża później ograniczał się do flashbacków, pani Sobol wybrała tutaj rozwiązanie i ułożenie fabuły chronologicznie i dłuższy czas zaznajamiania nas z realiami książki: najpierw współczesnej polski, później rzeczywistości VIII- wiecznej Skandynawii.

cudzo1

Myślałam o tej książce dużo i muszę powiedzieć, że decyzja o właśnie umiejscowieniu akcji poza wydarzeniami historycznymi – była odważna. Opisy przyrody, normalnego życia wydawać mogą się być nie najbardziej interesującymi, ale prawdę mówiąc — to czyniło z książki (pomijając podróż w czasie) tak bardzo realistyczną.

Dziecinność Judyty tez mnie początkowo lekko irytowała, lecz to też bohaterka zaradna i pełna energii – kobieta z kompleksami i urazami. I też rozumiałam czemu Judy (bo teraz tak sobie nazywam naszą Judzię) taka była – bo autorka, co mi się spodobało – nie pokazuje nam już na początku pełnej uformowanej postaci. To waśnie mnie zastanawia – czy ludzie oczekują, że bohater jest niezmienny? To nie tragedia grecka! Może patrzę na to inaczej niż inni, jako  też pisarz, ale cieszę się, że autorka stworzyła taką a nie inną bohaterkę i czekam na to, jak ona się rozwinie.

cudzoziemka (1)

Oczywiście, nie chcę zdarzać też treści książki, ale naprawdę, naprawdę jestem ciekawa co i jak z rodziną Judyty. Oj, coś tam się kroi i czuję. Naprawdę, pani Sobol, droga pani Sobol – proszę naprawdę chciałabym mieć ten drugi tom L

Podobał mi się przekazał w książce  nie chowaniu uraz, o tym, że można samemu przejść przez życie, jednak – z drugą osobą jest łatwiej. Książka właśnie taka była – pokazywała rzeczywistość, ludzi, którzy mimo bycia z innych czasów, nie zmieniają się, a między nimi może pojawić się miłość.

Jedynymi mankamentami, jakie mogę powiedzieć był brak akapitów – początkowo miałam problem z przyczajeniem jak i czytaniem książki. Nie lubię takich dużych bloków tekstu i ujmowało to książce i na początku mnie bardzo zraziło. Mam nadzieję, że autorka poprawi to w następnym tomie. Drugim takim mankamentem były literówki, ale z tego co wiem, to raczej wina wydawnictwa.

Też chciałabym pochwalić okładkę – która jest przepiękna!

bmw-sobol

Reasumując, naprawdę, dajcie szansę Cudzoziemce, bo to naprawdę dobry debiut. Ja naprawdę doceniłam książkę po drugiej lekturze, która sprawia, że naprawdę dopiero wtedy zrozumiałam ile pracy włożyła w powieść autorka. Czytajcie, czytajcie!

Ode mnie Cudzoziemka dostaje mocne 8/10.  Polecam <3