„DOKTOR DZIWNY”, CZYLI DZIWY NA SREBRNYM EKRANIE „DOCTOR STRANGE”, OR STRANGE THINGS ON SILVER SCREEN

img_20161028_175114

Po pierwsze – przejrzawszy swe poprzednie recenzje doszłam do niezmiernie zaskakującego wniosku, iż połowa z nich to recenzje produkcji Marvela. Nie czuję się z tym źle, ponieważ, no, to mój blog, prawda? Piszę o tym, co lubię. A ja lubię komiksy. I superbohaterów. Po spędzaniu tych prawie czterdziestu godzin w tygodniu na szkołę, lubię się odmóżdżyć i szukam rozrywki. A Marvel to mój niepodważalny dostawca odmóżdżowalnej rozrywki z najwyższej półki.

Tilda Swinton,Chiwetel Ejiofor oraz Mads Mikkelsen jako Starożytna, Baron Mordo oraz Kaecilius.

Na Doktora Strange’a czekałam długo, naprawdę długo. Od zawsze darzyłam uczuciem animację z 2007 roku i naprawdę nie mogłam się doczekać efektu przeniesienia przez Scotta Derricksona i jego ekipy historii o genialnym neurochirurgu oraz samej wyobraźni Steve’a Ditko. Dodatkowo, odkąd dowiedziałam się, że Strange’a ma zagrać sam Benedict Cumberbatch już wiedziałam, że po prostu muszę pójść na Doktora do kina. W tej recenzji znajdzie się parę spojlerów, może niedużych, ale zawsze, jednak jeśli Wam to nie przeszkadza, zapraszam.

Jak sam tytuł sugeruje Doktor Strange to zapewne historia jakiegoś doktora. To historia egoistycznego neurochirurga Stephena Strange’a (Benedict Cumberbatch) który w wypadku samochodowym traci panowanie nad własnymi dłońmi. W wyniku poszukiwań sposobu na powrót do zdrowia i normalnego życia Strange udaje się aż do Katmandu, gdzie wkracza do mistycznego świata Czarodziei i rozpoczyna szkolenie pod okiem Starożytnej (Tilda Swinton). Niedługo, mroczne siły zaczynają zagrażać światu i (oczywiście) tylko Strange może zapobiec (jak to na co dzień w komiksach bywa) kompletnej katastrofie.

Doktor Strange jest porządnym filmem i drugim już z Fazy Trzeciej MCU. Samą atmosferę mogę opisać jako… dziwną. Zdecydowanie wyróżnia się także na tle innych produkcji tego studia. Jako, że już automatycznie zwracam uwagę na oprawę wizualną filmu, to mogę tylko powiedzieć, iż zapiera dech w piersiach – sceny, kiedy np. Strange i Mordo walczą w tak zwanym „wymiarze lustrzanym”, czy podróż Strange’a otwierająca jego trzecie oko albo nawet rozmowa z Dormammu (po prostu wiedziałam, że Kaecilius nie będzie tylko jednym Tym Złym Gościem!). Nie mam pojęcia, co brali ci ludzie, ale w niektórych momentach oczy mi już nie nadążały i zaczynałam żałować zjedzenia tych kokosowych groszków.

http-%2f%2fmashable-com%2fwp-content%2fuploads%2f2016%2f04%2fincept

Podobała mi się także złotawa, ciepława oprawa wizualna filmu. Scenografia, kostiumy (Wściekłe Paltko, Peleryna Lewitacji rządzi!) były po prostu cudowne, choreografia scen walk była na wysokim poziomie. Samo przedstawienie zaklęć, inkantacji w sposób zupełnie inni niż zwyczajowe „szast prast, walną cię właśnie piorun!” było naprawdę pomysłowe. Od strony wizualnej Doktorowi nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Może prócz tego, że znów film wydawał  technicznie zbyt szybki, co naprawdę nie pomagało, w szczególności z tą historią z oczami i tymi kokosowymi groszkami.

tumblr_oat3y1zqnp1s60y0eo1_500

Kolejnym plusem obrazu są humor oraz gagi. Doktor Strange może nie obfituje w żarty jak np. Ant-Man, gdzie postawiono bardziej na komediowy akcent, jednak najnowszy obraz Marvela także miał swoje świetne momenty (piątka za Stinga oraz Beyoncé i Single Ladies!). Umiejętne komiczne wykorzystanie np. cofających się bohaterów w czasie (od teraz słowa „Mam propozycję” będą mi się kojarzyć z Doktorem po wsze czasy) i sam niekiedy trochę niezręczny, zgryźliwy humor Strange’a zasługiwały na uwagę. Jednak, i tak wisienką na torcie było Wściekłe Paltko, czyli Peleryna Lewitacji. Nie wiem jak i gdzie, ale muszę sobie taką załatwić (chociaż, nie oszukujmy się, była troszkę kiczowata, lecz cóż, kicz to trochę moja działka).

tumblr_od94qrbw3p1scghoqo1_500
Jak to Taylor Swift śpiewała „And when we go crashing down, we come back every time, cause we never go out of style.’ Moim zdaniem, te słowa idealnie opisują relację Doktor Strange – Wściekłe Paltko/Peleryna Lewitacji.

Sama obsada aktorska sprawdziła się bardzo dobrze. Chociaż w roli Starożytnego na pewno nie wyobrażałam sobie Tildy Swinton, koniec końców, nie było tak źle. Pani Swinton podołała zadaniu, chociaż wolałabym widzieć na jej miejscu jakiegoś tybetańskiego, nepalskiego aktora, ewentualnie chińskiego, ale no cóż, w Marvelu to ja nie pracuję, zatem nie mam za wiele do powiedzenia. Podobało mi się zaś przekonstruowanie postaci Mordo (Chiwetel Ejiofor), który z jednowymiarowego czarnego charakteru, w MCU zapewne stanie się upadłym bohaterem. Także Kaecilius (Mads Mikkelsen) był dobrą równoważnią dla postaci Cumberbatcha – chłodny, zawsze opanowany i pewny siebie, chociaż jako nasz antagonista trochę blado wypada przy Dormammu (który mam nadzieję, że powróci).

Jednakże mimo świetnego aktorstwa, oprawy wizualnej, muzyki (nieskończoną ilość piątek ślę Michaelowi Giacchino – soundtrack był niesamowity i idealnie współgrał z filmem!) – nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż jednak czegoś brakowało. Może to z powodu przyspieszenia samego treningu Strange’a? Poznajemy go jako nowicjusza, który ma problemy z opanowaniem magii, a już dwie minuty później  jest scena, z nim jako adeptem odnoszącym znaczne sukcesy. To sprawiło, że zazgrzytałam zębami i po drugie odebrało trochę wiarygodności (wiem, ale sorry, nawet w takich filmach trochę musi jej być). Nawet moja mama powiedziała, że przemiana Strange’a z okaleczonego neurochirurga w „Najwyższego Czarnoksiężnika” została opłacona za małym bólem. Chociaż wliczając, że nasz doktorek i tak stracił nerwy w palcach, został zadziabnięty jakąś mgłową dzidą w pierś prawie na śmierć i zabity pewnie nieskończoną ilość razy przez Dormammu przez swoje „Mam propozycję”, nie powinnam tak mówić, lecz mówię. Bo czegoś jednak brakowało. Nie jestem pewna tylko czegoś i nie potrafię tego sprecyzować.

opgazym
Nie pytajcie czemu właściwie to tutaj jest. Jedyne co mi przychodzi do głowy to Strange szukający żyły wodnej za pomocą swoich czarodziejskich technik Najwyższego Czarnoksiężnika i Mordo. Z własnego doświadczenia wiem, że szukanie żyły wodnej może tak czasami wyglądać.

Oczywiście, chociaż zakwalifikuję to jako spojler  absolutnie pokochałam scenę po napisach, gdzie Strange i Thor spędzają sobie miłe popołudnie przy herba… nie, piwie. Zatem tak, Strange ma pojawić się w Ragnaroku i pomóc odnaleźć Thorowi i Lokiemu zagubionego Odyna. Nie powiem, to zapowiada się ciekawie.

A przez ciekawie mam na myśli: Cholera i mam teraz czekać prawie rok aby dowiedzieć się co to znaczy?!!

Mój obecny stan ducha.

Film przypadł mi do gustu, ale pozostał mi bardzo duży niedosyt, azaliż, w konkluzji – Doktor Strange to kolejna świetna, zasługująca na uwagę produkcja Marvela. Sama jestem już od dawien dawna zafascynowana spirytualizmem i wierzę w czakry, moc uzdrowicielską drzew oraz energetyczne wampiry, lecz historię o Stehpenie Strange’u polecam nie tylko fanom superboahterów, osobom, które interesują się energią, lecz każdemu kto chce spędzić miło czas podczas tych długich jesiennych wieczorów i się rozerwać (oczywiście nie dosłownie, a w przenośni). Opowieść o egoistycznym neurochirurgu, który przechodzi wewnętrzną przemianę, sprawdza się w tym celu idealnie.

MOJA OCENA: MOCNE 7/10 [DZIWNY, ALE SPOKO]


img_20161028_175114

Firstly – I had paged through my previous reviews and I came to mightily surprising conclusion that half of them are reviews of Marvel’s productions. I don’t feel bad with that, coz it’s my blog, right? I write about what I like. And I like comics. And superheroes. After 40-hours I dedicate to school weekly I like to de-brain myself and I look for entertainment. Marvel is my undisputed deliverer of the best de-brainish entertainment.

mordoancientone1

I had been waiting so long for Doctor Strange, really long. I’ve always loved animation from 2007 and I couldn’t wait for Scott Derrickson and his crew’s adaptation of the story of genius neurosurgeon and the imagination of Steve Ditko. In addition, since I found out Benedict Cumberbatch himself will play the role of Strange I knew that I will have to go to the theatre. Spoilers will happen in this review, maybe only small ones, but always, nevertheless if You don’t mind it, be my guest.

Like the title of the movie suggest itself, Doctor Strange is probably a story of some doc guy. So, it’s a tale of egoistic neurosurgeon Stephen Strange (Benedict Cumberbatch), who loses the use of his hands in a car accident. In the wake of his journey of looking for a cure for his hands, Strange goes to Kathmandu, where he steps into the mystical Sorcerers’ world and he begins his training under the guidance of The Ancient One (Tilda Swinton). Not long, the dark forces start to threaten the world and (of course) only Strange can prevent (like it happens every day in comics) the complete catastrophe.

Doctor Strange is a decent movie and the second one from MCU Phase Three. Its atmosphere I can only describe as… strange. That motion picture definitely stands out from other productions of that studio. Inasmuch as I authomatically pay close attention to the visual side of the movie I can only tell it’s breathtaking. Scenes, where, for example, Strange and Mordo fight in „mirror dimension” or Strange’s trip, which opens his third eyes or even the conversation with Dormammu (I just knew Kaecilius won’t be only That Bad Guy!). I have no idea what that people had taken, but in some moments my eyes couldn’t keep up and I started to regret eating that coconut droplets.

http-%2f%2fmashable-com%2fwp-content%2fuploads%2f2016%2f04%2fincept

I also enjoyed goldish, warm effect the movie has. Scenography, costumes (Furious Overcoat, Cloak of Levitation rules!) were just amazing, fight scenes choreography was really advanced. Even the representation of charms, incantations in other way than just “throw-pow, you’re just struck by lighting!” was really ingenious. I don’t have any objections against the visual side of Doctor Strange. Maybe, apart from that, the movie seemed to be again too quick, which didn’t help at all, specifically with that eyes and coconut droplets’ story.

tumblr_oat3y1zqnp1s60y0eo1_500

Another pros of that movie are humour and gags. Doctor Strange maybe is not that full of jokes like Ant-Man was, where they focused more on comedy side of motion picture, however the newest Marvel film also had its great moments (high five for Sting, Beyoncé and Single Ladies!). Skillful, comical use of, for example, characters going back in time (from now on, words „I have an offer” will always remind me of Doctor Strange) and awkward, slightly tetchy humour of main character deserved an attention. Nevertheless, Furious Overcoat or Cloak of Levitation was a cherry on top. I don’t know how and where, but I have to get myself one (albeit it’s kinda tawdry, but no hum, tawdriness is kinda my thing).

tumblr_od94qrbw3p1scghoqo1_500
Like Taylor Swift was singing „And when we go crashing down, we come back every time, cause we never go out of style.’ In my view, that words perfectly sum up Doctor Strange-Furious Overcoat/Cloak of Levitation realtionship.

The cast did a wonderful job. Although, for sure I didn’t imagine Tilda Swinton as The Ancient One, in the end, it wasn’t that bad. Mrs Swinton held the water, albeit I would rather see some Tibetan, Nepali or Chinese actor, but no hum, I don’t work at Marvel, so I have nothing to say. But I liked the re-construction of Mordo’s character (Chiwetel Ejiofor), who from one-dimensional villain probably will become a fallen hero in MCU. Also Kaecilius (Mads Mikelsen) was a perfect balance for Cumberbatch’s character – cold, always collected and confident, albeit as our antagonist he seems pale next to Dormammu (whom I wish to come back).

Notwithstanding, in spite of great acting, visuals, music (infinitive high fives go to Michael Giacchino – soundtrack was incredible and perfectly fitted the movie!) – I can’t fight that feeling that something was missing. Maybe it’s because of speeding up the training of Strange? We meet him as a novice, who has problems with mastering his magic and then two minutes later he is an adept who flies high. That had caused I gnashed my teeth and secondly, took away some credibility (I know, but even in that kind of movies we need some). Even my mom said that Strange’s transformation from crippled neurosurgeon to Sorcerer Supreme was paid with not too much pain. Albeit, including that our doc lost the nerves in his hands, he was stabbed almost to death in the chest with some foggy speary thing and he was killed infinitive number of  times with his “I have an offer” by Dormammu I shouldn’t say that, but I’m saying it. As something was missing. I am not just sure what and I cannot pinpoint that.

opgazym
Don’t ask why it’s actually here. The only thing that comes to my mind is Strange looking for water veins with the help of his Sorcerer Supreme’s powers and Mordo. From my own experience I know that looking for water vein can sometimes look like that.

Of course, although I will qualify that as a spoiler I absolutely loved the after credit scene where Strange and Thor spend a nice afternoon with tea… no, beer. So yeah, Strange will appear in Ragnarok and he will help Thor and Loki to find missing Odin. Yeppie, that sounds curious.

And by „curious” I mean: Bloody hell and now I have to wait almost a year? Come on – what that bloody means?!!

tumblr_inline_o5kay3j11x1qdjtxa_500
My actual state of mind.

I really enjoyed the movie, but I had wanted more, whether, in conclusion, Doctor Strange is another marvellous, deserving an attention Marvel production. I am interested in spiritualism for a long time and I believe in chakras, the healing power of tress and energetic vampires, nevertheless I recommend Stephen Strange’s story not only for superheroes’ fans, people who are interested in mystic stuff, but for everyone who wants to spend a nice time during that long autumnal evenings. The story of egoistic neurosurgeon, who experiences the change and enlightment works out for that ideally.

MY RATING: STRONG 7/10 [STRANGE, BUT COOL]