CZY WARTO ZATRZYMAĆ CZAS? | IS IT WORTH TO STOP THE TIME?

Kto nie marzy o tym, by być nieśmiertelnym? Pozostać wiecznie młodym? Zapewne każdy kiedyś rozmyślał nad tym co mógłby zrobić, gdyby dane byłoby mu przeżyć wieczność i dochodził do wniosku, iż ów dar okazałby się nie błogosławieństwem, lecz przekleństwem.

Adaline Bowman (Blake Lively) wie o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Urodzona na początku XX wieku, na skutek niezwykłego wypadku kobieta przestaje się starzeć. Mijają lata, dekady. Świat zmienia się z każdą mijającą sekundą, a ona?

Nie.

68844_1.12

Czekałam już od dawna z niecierpliwością na „Wiek Adaline” i nie zawiodłam się. Chociaż, jak ujęła to moja ukochana mama, film był „ckliwy do bólu i przewidywalny” seans był czystą przyjemnością i nawet ona to przyznała. Słyszałam opinie, że „Wiek Adaline” to baśń. To prawda. Lecz to jedna z tych baśni, których prostota sprawia, że jest ponadczasowa. Jednakże, moim zdaniem, to nie wątek miłości Adaline i Ellisa Jonesa (Michiel Huisman) przyczynia się do tego (jest zgrabnie poprowadzony, ale zaczynam podejrzewać, iż po prostu „nie trawię” Huismana jako aktora), lecz drugi plan z fenomenalną Pani Ellen Burstyn, która zagrała córkę Adaline oraz Harrisonem Fordem (o nim później).

Z obrazu bije spokój. Duża w tym zasługa naprawdę przepięknych zdjęć autorstwa Davida Lanzenberga oraz muzyki Roba Simonsena, zaś scenarzyści (J. Mills Goodloe, Salvador Paskowitz) oraz reżyser, Lee Toland Krieger, wykonali kawał świetniej roboty przygotowując historię. „Wiek Adaline” to nie tylko piękna opowieść o sensie ludzkiej egzystencji, ale i również studium ludzkiej psychiki.

Pani Blake Lively doskonale poradziła sobie z rolą „wiekowej” Adaline – mądrość wyniesiona z przeżytych lat  była widoczna w sposobie grania, spojrzeniu, tonu głosu aktorki. Pani Lively była wprost stworzona do tej roli, jak śmiem rzec. Jednak to występ Pana Harrisona Forda wywarł na mnie największe wrażenie. Chociaż to mało powiedziane. Bardziej pozostawił mnie oniemiałą. Moment, w którym Ellis przedstawia swoim rodzicom Adaline, zagrany był nie tyle, że perfekcyjnie albo idealnie.  Wyraz twarzy, oczu, każde najmniejsze drgnięcie ust Forda, drżenie głosu było po prostu oszałamiające, wybitne, doskonałe i wbiły mnie w fotel. Gdybym miała jakiegoś Oskara pod ręką, pewnie rzuciłabym nim wtedy w  Pana Forda.

„Wiek Adaline” to piękny film. Wszystkie myśli, z którymi zostałam po seansie, zawarłam w tej recenzji i nie mam pojęcia co mogłabym jeszcze dodać. Jakiś morał? Konkluzję? Nic nie przychodzi mi do głowy. Po prostu uważam, że ten obraz trzeba samemu zobaczyć i mam nadzieję, że kogokolwiek zachęciłam do pójścia do kina i kupno biletu na „Wiek Adaline”.

MOJA OCENA: 9/10 [PONADCZASOWY]

 


Who doesn’t dream about becoming immortal? Be forever young? I daresay everybody was thinking about things they could do if they had an opportunity to live eternal life and they had came to conclusion yonder gift would transpire to be a curse, not a bounty.

Adaline Bowman (Blake Lively) knows about it better than anyone else. Born in the beginning of 20th century, as a result of unusual accident the woman stopped aging. The days and decades pass. The world is changing with every minute and she?

No, she isn’t.

I have impatiently waited  for „The Age of Adaline” and I am not disenchanted. Albeit, as my beloved mum said, movie was „painfully mawkish and foreseeable” screening was a pure pleasure and even she addmited that. I heard opinions „The Age of Adaline” is a fairytale. That’s true. Nevertheless, this is one of this fairtales, which simplicity makes it timeless. Nonetheless, in my view, the love story arc of Adaline and Ellis Jones (Michiel Huisman) doesn’t contribute that  (it is aptly leaded, but I start to suspect that I frankly don’t „burn up” Huisman as an actor), but supporting actors – phenomenal Mrs. Ellen Burstyn, who played the role of Adaline’s daughter and Mr. Harrison Ford (more about him later).

Harrison Ford as William Jones in "The Age of Adaline" Photo Credit: Diyah Pera
Harrison Ford as William Jones in „The Age of Adaline” [Photo Credit: Diyah Pera]

The picture is peaceful. Credits go to lovely cinematography by David Lanzenberg and Rob Simonsen’s music. The writers (J. Mills Goodloe, Salvador Paskowitz) and director, Lee Toland Krieger did an excellent job hatching the story. „The Age of Adaline” is not only a beautiful tale about sense of humane existence, but also a study of human’s psyche.

Mrs. Blake Lively is striking as „age-old” Adaline – wisdom brought from heroine’s long life expierience is visible in her acting, gaze and voice’s tone. Mrs. Lively was born for this role, I dare to claim. However, the Mr. Harrison Ford perfomance made a biggest impression on me. Although this is not an adequate word. It was stunning. Moment when Ellis presents Adaline to his parents was not so much played perfectly nor ideally. Expression of face, eyes, every smallest flicker of Ford’s mouth, quavering of voice was just stunning, outstanding, great and kept me in the edge of seat. If I had had Oscar at hand, propably I would have thrown it at Mr. Ford then.

„The Age of Adaline” is a beautiful movie. I have conclued every thought in this review that came to my mind after the screening and I have no idea what else I could add. Some moral? Conclusion? Nothing springs to my mind. I simply think that You have to see this motion picture and I hope I turned somebody on to going to theatre and purchase the ticket for „The Age of Adaline”.

My rating: 9/10 [timeless]