“Pani Domu Miłości” Angeli Carter | Angela Carter’s “The Lady of the House of Love”

Po niesamowitej lekturze jaką były Piekielne Maszyny Pożądania Doktora Hoffmana, wracam z krótką (a wierzcie mi, pisanie krótkich form jest dla mnie znacznie trudniejsze niż pisanie długich huhu) recenzją opowiadania Angeli Carter, The Lady of the House of Love.

Opowiadanie znajduje się w zbiorze – prawdopodobnie najbardziej znanego dzieła Carter – The Bloody Chamber Krawej Komnacie. Carter przeobraża i opowiada na nowo popularne, znane i znajome nam baśnie, aby ukazać ich tylko ciemne początki i prawdziwe znaczenie ukryte pod symbolami. W momencie publikacji historie Carter były tak przełomowe w zachęcaniu do wzmocnienia pozycji kobiet, eksploracji kobiecej seksualności i pragnień oraz odwróceniu typowych ról płciowych. Nawet teraz – styl pisania Carter, wyjątkowa fioletowa proza, ​​jej pomysłowe, a nawet uwodzicielskie pióro, fascynuje dziś czytelników.

The Lady of the House of LovePani Domu Miłości to historia o wampirzej Hrabinie, która mieszka w Rumunii w zamku otoczonym kolczastą ścianą róż. Hrabina jest potomkiem Vlada Tepesa – znanego nam jako „Drakula”. Jest ostatnią ze swojego rodu, ale także – pragnie być człowiekiem, gardzi swoim łaknieniem krwi, ale nie może się też jemu oprzeć. Jej jedynymi towarzyszami są sługa-niemowa i skowronek w klatce. Hrabina zwykła pić tylko krew małych zwierząt „ale teraz jest kobietą, więc musi mieć mężczyzn”. Jej służka przyprowadza jej każdego mężczyznę, który miał nieszczęście zbliżyć się do fontanny w pobliżu zamku – a oni uważają się za szczęściarzy, że zostali doprowadzeni do jej sypialni, ale ich los jest zupełnie inny od tego, którego się spodziewają. Hrabina czyta karty tarota, ale zawsze pokazują jej ponurego żniwiarza. Pewnego dnia, jednak pojawia się nowa karta: kochankowie. Hrabina nie wie, że wkrótce spotka młodego żołnierza, a jego los będzie inny niż  innych mężczyzn.

Mogę tylko powiedzieć, że ta historia – około 6 tysięcy słów – jest po prostu niesamowicie piękna. Carter czaruje swoją prozą, posiada talent jedyny w swoim rodzaju. Doskonale łączy dobrze znane elementy ze Śpiącej królewny Charlesa Perraulta i Jasia i fasoli, aby połączyć mit i nowoczesność. Dodając do tego genialne odwrócenie tradycyjnych ról płciowych – Hrabina jest tu drapieżnikiem, uprzedmiotawiającym mężczyzn jako jedzenie, a na koniec pożerającym je. Tytułowy „Dom Miłości” staje się nim ostatecznie, gdy Hrabina spotyka swoje przeznaczenie. Jasnowłosy, niebieskooki żołnierz jest jej kolejną ofiarą, ale ze względu na swoją racjonalność i dziewictwo – cechy często przypisywane kobietom w baśniach, a nie mężczyznom – jest na nią odporny.

Nie chcę zdradzać zakończenia historii, ale zakończenie i całe to odwrócenie ról, historia – z symbolami Carter, jej pogląd na mit – wampiry jako symbol ciemności, niemożliwego versus z nowoczesnością/racjonalnością – jest urzekająca. To świetna lektura i mogę ją polecić każdemu.

Naprawdę, warto jest poświęcić te 30 minut aby dać się pochłonąć przez świat i historię napisaną przez autorkę.


Following amazing-utterly-haunting read that The Infernal Desire Machines of Doctor Hoffman was I am back with the short (and believe me, writing short forms for me is harder than the longer ones huhu) review of Angela Carter’s short story, The Lady of the House of Love.

The story is a part of – probably the most known work of Carter – The Bloody Chamber. Carter reimagines there and re-tells the popular, known and familiar fairy tales to only actually show their dark roots and true meaning that was hidden beneath the symbols. At the moment of publishing, Carter’s stories were so mould-breaking in its encouragement of female empowerment, the exploration of female sexuality and desires and the reversal of gender roles. Even now – Carter’s writing, unique purple prose her imaginative and even seductive way of storytelling, fascinates readers today.

The Lady of the House of Love begins with a vampire Countess, who lives in Romania in a castle surrounded by a spiked wall of roses. She is a descendant of Vlad Tepes – known to us as “Dracula”. She is the last of her kind, but also – she years to be a human, she despise her desire for blood, but cannot resists it. Her only companions is her mute servant and a caged lark. Countess used to only drink blood of small animals, ‘but now she is a woman, she must have men’. Her servant brings her any man that had misfortune to come close to the fountain near the castle – and they consider themselves to be lucky to be led to her bedroom, but their fate is entirely different. Countess read the tarots cards, but they always show her the grim reaper. Until one day there is a new one: the lovers. She doesn’t know she will soon meet the young blond solider and his fate will be different from other men.

I can only say this story – around 6 k words – is just hauntingly beautiful. The talent carter posses to enchant, entrance the reader with her prose is one of a kind. She brilliantly mixes well-known elements of Sleeping Beauty by Charles Perrault and Jack and the Beanstalk to create a powerful bridge between the intersection of the myth and the modern. Adding to that genius reversal of typical gender roles – Countess is the predator here, objectifying men as food and in the end, devouring them. The titular “House of Love” , becomes one in the end, when she meets her destiny. The blond, blue-eyed soldier is her next intended victim, but due to his rationality and virginity – often associated with women in the fairytales, not men – he is immune to her.

I don’t want to spoiler much, but the ending and just the whole reversal, the story – with Carter’s symbols, her view on the myth – vampires as the symbol of darkness, impossible versus modern/rationality – is still so magical. It’s a brilliant read and I just can recommend it to read for everyone.

Really, it is worth spending these 30 minutes to let yourself to be consumed by to the world created by Carter.

You can read this story here